ŚPIEW O MIŁOŚCI
-
Dzisiaj nie będzie "sądu nad twym sumieniem w
gazecie dla panienek".
- Dziękuję, ale z tego co pamiętam, to nie F. się
tym zajmowała. Przodowały inne pisma.
- Czy
praca aż tak potrafi skołować, że "w końcu sam
nie wierze sobie, kim ja jestem, co ja robię?"
- Prasa żywi się różnymi historiami. A w sprawach
rodzinnych zazwyczaj korzysta z relacji tylko jednej
strony, l kiedy ja zachowywałem milczenie - mogło
dojść do kompletnego skołowania. Z przykrością
stwierdzam, że zawartość prawdy w tych artykułach
była zerowa.
- No
to znalazł pan swoją republikę marzeń.
- To wynika chyba raczej z dojrzewania wewnętrznego.
W określonym wieku szuka się takiej harmonii. Teraz
spokojnie pracuję nad dwiema płytami rocznie. Jedna
jest zazwyczaj płytą Republiki, a druga - innego
wykonawcy, którą sam produkuję. Teraz będzie to
płyta Justyny Steczkowskiej.
- Kto
rządzi w Republice?
- Wiadomo, że ja jestem szefem zespołu, prowadzę
go, nadaję mu styl. Ale to jest zespół. Zespół
skazany nie tylko na własne umiejętności, ale i na
błędy. Kiedy pracuje się w zespole, nie można
skorzystać z umiejętności innych muzyków. Ale za to o
wiele łatwiej jest zdefiniować sposób grania. Zespół
to mnóstwo pojęć jednocześnie, nie tylko muzycznych.
To przyjaźń, bycie w drugiej rodzinie, którą musimy
wszyscy szanować, w której lubimy być, bo w końcu
spędzamy razem dużo czasu.
-
Obywatel G.C. śpiewał, że "kocham" to
umarłe słowo, a na nowej płycie to jest "mantra
twa".
- Nie ma reguł. W momencie, kiedy po raz pierwszy
porzuci się słowo "kocham", wydaje się, że
ono jest kompletnie umarłe, ale potem rodzą się
jakieś nadzieje i ono na szczęście powraca. A jeżeli
wraca bardzo mocno, wtedy staje się mantrą.
-
Wydaje się to proste, ale kiedy rodzą się takie
nadzieje?
- Z nową miłością.
-
Którą również bardzo łatwo jest zmarnować,
zaprzepaścić, zgubić, zabić codziennością.
- Mam w tym pewne doświadczenie. Dlatego tym razem
stosuję szeroko pojętą profilaktykę. A
początkującym polecam stare buddyjskie przysłowie -
traktować każdy dzień, jakby był dniem ostatnim w
naszym życiu i przeżywać związek tak, jakby to była
ostatnia możliwość bycia ze sobą.
- Od
czego zacząć?
- Od szanowania każdej chwili, którą możemy
spędzić z partnerem. l nie zmuszać się do tego, nie
traktować jako swoistego wyroku życia. Naprawdę
najważniejsza jest miłość i jej budowanie.
-
Rzeczywiście, nowa ptyta jest jej petna. To już nie
"Kombinat", nie "Telefony", nie
"Paryż - Moskwa 17.15".
- Podstawową funkcją piosenki zawsze byto
śpiewanie o miłości bądź o jej końcu. To można
robić na miliony sposobów.
- Nie
ma już żelaznej kurtyny, PZPR. W sklepach obok octu i
zielonego groszku na półkach stoją pędy bambusa,
owoce morza i kawior. Te zmiany nie inspirują?
- To już w tej chwili nie jest takie proste do
opisania. Kiedyś wszystko było czarno-białe.
-
...Tak jak Republika...
- ...l bardzo plastyczne w opisie. Podziały były tak
wyraźnie zarysowane, że ich opis nie nastręczał
żadnych trudności. Wręcz przeciwnie - opisywało się
świat podzielony między "onych" i naszych.
Dzisiaj jest to o wiele trudniejsze. Dlatego wiele osób
straciło jakąkolwiek możliwość pisania. Mur, od
którego się odbijali, przestał przecież istnieć, i
najchętniej wybudowaliby następny, żeby móc napisać
coś na ten temat.
- A
pan czego potrzebuje?
- Prawdę mówiąc, wystarczy, kiedy znam dokładny
termin, do którego muszę skończyć płytę.
- A
osławiona wena twórcza?
- Pojawia się wtedy, kiedy daję jej szansę.
Rozmawiała
JOWITA FLANKOWSKA
|